Wypoczynek na Bunduff Beach

Wczoraj Irlandia wróciła ze swoich wakacji na południu i przydryfowała z powrotem na północno-zachodni kraniec Europy. Po długich dniach w upale, wysuszona od lejącego się z nieba żaru, z ulgą przyjęła strumienie deszczu, prysznic orzeźwiający lepiej niż dwa tic-taci, lepiej niż wszystkie mrożone herbaty świata, niż zimne piwo i kostki lodu wrzucone za dekolt.

Gdy letni deszczyk zmywa pył z ulic i chodników, można przy obowiązkowej filiżance herbaty powspominać gorący piasek, błękit nieba i szum oceanu.

plaza 02Pogoda spłatała nam figla i prawdziwe lato zagościło na naprawdę długie dwa tygodnie, które spędzaliśmy na plażowaniu. Mieszkamy nad samiutkim oceanem i zazwyczaj każdy przejaw lata świętujemy na plaży, ale w tym roku mieliśmy tyle dni ciepłych, że nasyciliśmy swój entuzjazm i jeszcze starczyło czasu na refleksję.

Jako cel wybraliśmy w tym roku plażę Bunduff w Mullaghmore i pozostaliśmy konsekwentni w tym postanowieniu. Przez kolejne dni spotykaliśmy tam nie tylko znajomych z naszej wioski. ( Lidka najbardziej cieszyła się, gdy były to jej koleżanki z przedszkola.) Szum dochodzących rozmów wskazywał, że poza nami na plaży są oczywiście Irlandczycy oraz Niemcy, Francuzi, Włosi i Hiszpanie. Raz spotkaliśmy dużą grupę rosyjskojęzyczną. Na wielu Polaków nie trafiliśmy, ale jest duże prawdopodobieństwo, że tylko dobrze się maskowali. Właściwie rozpoznałam tylko jedną polską grupę, bo babcia beształa dzieci za zniszczenie cudzego zamku z piasku. Turyści zagraniczni stanowili mały odsetek plażowiczów, których było sporo, ale nie na tyle, by uznać plażę za tłoczną. Bez problemów mogliśmy znaleźć spokojny kawałek piasku.

plaza 03Przede wszystkim zwróciłam uwagę na modę plażową. Wśród pań bikini było dość rzadkie, łatwiej było dostrzec jednoczęściowe stroje kąpielowe, a bardzo często komplet złożony z podkoszulki na cienkich ramiączkach oraz mocno zabudowanych fig. Przeważały jednak szorty wśród młodszych pań, rybaczki wśród dojrzalszych, popularne były również kapelusze i sukienki. Ubranie nie przeszkadzało paniom w brodzeniu po wodzie. Na kąpiel decydowały się jednak panie uzbrojone w kombinezon z pianki. Byłam jedną z nielicznych kobiet, które zdecydowały się zanurzyć w falach oceanu i dotarły do miejsca, gdzie woda sięgała ramion.

Pląsając w wodzie miałam wrażenie, że cały ocean jest mój, bo przede mną majaczyły jedynie żaglówki, a za mną rozciągała się plaża z towarzystwem brodzącym w wodzie sięgającej najwyżej kolan. Ponieważ wokół nie było nikogo, mogłam w wodzie tańczyć, ćwiczyć aquarobic, a nawet wyobrażać sobie, że jestem syrenką. Nie było nikogo, kto odważyłby się mi przeszkodzić.

plaza 05Panowie na plaży preferują bermudy zestawione z t-shirtem, koszulką polo lub własną nagością. Eleganccy paradują w koszulach z podwiniętymi rękawami. Brodzenie również wśród panów stanowiło ulubioną formę kontaktu z wodą, choć zauważyłam kilku, którzy próbowali pływać. Wśród tych ostatnich połowę stanowili mój mąż i teść.

Na uwagę zasługują również stroje dzieci. Nie widziałam dziecięcej nagości, do której przywykłam na polskich plażach. Jednoczęściowe kostiumiki kąpielowe z rękawem do łokcia i nogawką do kolan, okulary słoneczne i kapelusiki chronią maluchy przed słońcem. Wiele z nich miało na sobie krótkie pianki, które chronić mają przed chłodem (moim zdaniem ciepłej) wody. Najmłodsi uzbrojeni byli dodatkowo w pieluszki do pływania.

plaza 04Prawdą jest, że Irlandczycy mają wyjątkowo wrażliwą na słońce skórę. Na plaży pokrywają się bardzo grubą warstwą kremów, chronią pod parasolami, a dzieciom zapewniają cień, ustawiając dla nich specjalne malutkie namioty. Sama jestem “bladą twarzą” i dopiero mieszkając wśród Irlandczyków, pozbyłam się kompleksów, ale nawet mojej skórze daleko do delikatnych różowych twarzy moich rudowłosych koleżanek, które potrafią poparzyć się w pochmurny dzień podczas 20. minutowego spaceru!

plaza 01Co się robi na plaży? Właściwie niewiele. Poza brodzeniem w wodzie i spacerowaniem wzdłuż lini brzegowej, aktywność jest niewielka. Kto ma dzieci, próbuje nad nimi zapanować, by nie odpłynęły za daleko na dmuchanych akcesoriach. Kto ma psa, ten walczy, by go utrzymać na smyczy. Pozostali siedzą na składanych fotelach turystycznych i relaksują się patrząc na wodę lub czytając książki. Popularne jest grillowanie na plaży, ale przy takich upałach zawartość przenośnej lodówki cieszy się większym uznaniem. Rano można spotkać uczących się surfowania, a najnowszą rozrywką jest SUP czyli StandUp Paddle (pływanie na desce z wiosłem). Ogólnie jest dość spokojnie, sennie i cicho, bo śmiechu dzieci nie nazwę uciążliwym hałasem. Tę ciszę czasami przerywa helikopter straży przybrzeżnej. Wszyscy odrywają się od swych zajęć, by mu pomachać, pozdrawiając w ten sposób pilota i ratowników. Ach, jakiż przyjemny jest odpoczynek na plaży…

3 thoughts on “Wypoczynek na Bunduff Beach

  1. Piękne zdjęcia! Sama dwa tygodnie temu byłam na plaży na najmniejszej z Aran Islands i pogoda bardzo podobna, a woda całkiem cieplutka🙂 A co do poparzeń słonecznych w pochmurny dzień to wcale nie są rzadkie, nie tylko wśród Irlandczyków – UV potrafią być zdradliwe i jest ich wtedy więcej… Pozdrawiam z ciągle słonecznej i upalnej Polski!

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s