Poezja smaku. O prezentach i małych sklepikach

Wspominałam niedawno o popularnych koszach z przysmakami jako formie ciekawego, niebanalnego prezentu.  Nawet nie sądziłam wtedy, że tak szybko taki preznet znowu otrzymam. Kilka tygodni temu świętowaliśmy z mężem 5 rocznicę ślubu. Zgodnie stwierdziliśmy, że pięć lat małżeństwa to żaden wyczyn i nie ma o co robić wielkiego hałasu, niemniej jednak kilka osób o tym pamiętało. Wśród rocznicowych prezentów znalazł się jeden food hamper, który zawierał produkty proszące się o przygotowanie cheese board (deski serów).

gift 2

Jeśli można użyć określenia “elegancki” w stosunku do jedzenia, to własnie tak nazwałabym grzanki z daktylami, orzechami laskowymi i pestkami dyni, wyprodukowane w Bath w Anglii i rekomendowane, jak zaznaczono na opakowaniu, do “lush creamy cheeses such as Brie de Meaux, Brillat-Savarin, & Vacherin Mont D’Or”. Wtajemniczeni znawcy serowarstwa już się rozmarzają, a ja się cieszę, bo dzisiaj nie jest trudno kupić dobry ser brie.

Dwa słoiczki z etykietami utrzymanymi w stylistyce lat 70-tych zawierają odpowiednio: oliwki Kalamata oraz karmelizowaną paprykę. Kalamata to duże czarne oliwki, a nazwę zawdzięczają miastu na południowym Peloponezie, w pobliżu którego są uprawiane. Moje oliwki są w zalewie z oliwy z kminem rzymskim, kolendrą i kardamonem. Czerwona i żółta papryka zostały skarmelizowane na brązowym cukrze i doprawione chilli i gorczycą. Oba produkty są bez dodatku konserwantów, barwników i innych polepszaczy.

gift 3Ostatni produkt to Cahill’s Irish Porter Cheddar, ręcznie wyrabiany ser z Newcastle West w hrabstwie Limerick. Dodatek porteru nadaje serowi charakterystyczny marmurkowy wygląd i nieco piwny posmak.

Mój pysznościowy koszyk został nabyty w Kate’s Kitchen w Sligo. Jest to jeden z tych sklepów, do których chodzi się w poszukiwaniu ciekawych artykułów spożywczych niedostępnych w dużych sieciach handlowych. Produktów przygotowywanych z troską o najdrobniejszy detal, często pochodzących od drobnych wytwórców, nierzadko ręcznie wytwarzanych. Czy to towary lokalne czy przywiezione zza morza, to zawsze są to wyroby stworzone z sercem i pasją. Z pewnością w każdym mieście znajduje się taki sklepik i warto do niego od czasu do czasu zawędrować.

6 thoughts on “Poezja smaku. O prezentach i małych sklepikach

  1. Pingback: Wyspiarskie czekoladowe batoniki oraz historia sobotnia | U stóp Benbulbena

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s